Opieram stopę o krawędź łóżka. Delikatnie zakładam pończochę, rozwijając ją od palców w kierunku uda.

Lubisz pocierać dłonią czarne pończochy, pamiętam…

Zrobimy tak. Ty teraz usiądziesz wygodnie w fotelu. Albo rozciągniesz się na łóżku. A ja ci wszystko opowiem. Pamiętaj, nie możesz mi przerywać. Chyba, że naprawdę masz coś interesującego do powiedzenia… ale przecież wiem, że wolisz na mnie patrzeć i się uśmiechać…

Ta historia nie ma początku i nigdy się nie kończy.

Kochankowie zawsze się spieszą

Starannie wybieram bieliznę. Ty lubisz czarną… Zakładam koronkowy komplet. Sam go wybierałeś. Majtki strzelają gumką na moich pośladkach. Koronka ładnie opina moją pupę. Pończochy zapinam na pasie. Wkładam stopy w niewygodne buty na obcasie. W nich wyglądają na dłuższe, a pupa się podnosi. Jestem na ciebie gotowa.

Ty w tym czasie na mnie czekasz. Niecierpliwy. Podniecony. Wyobrażasz sobie moje wejście. I to, jak tym razem mnie weźmiesz na początek.

Każda minuta przyjemności z Tobą, jest warta godzin zabiegów. Żeby znowu wyjść, wymknąć się, zdobyć alibi… Wszystkie godziny, gdy nie czuje twego ciała, są tylko czekaniem.

Jadę szybko, ryzykuję, łamię zasady, swoje i drogowe, żeby jak najszybciej i najdłużej być z Tobą.

Ty też nie możesz się mnie doczekać. Stoisz na dole, przed wejściem. Gdy tylko mnie zauważasz, idziesz w moją stronę szybkim krokiem.

I ja cała się rwę do Ciebie, ale celowo opóźniam krok. Daje ci ręką gest, byś również zwolnił. Witam się z Tobą chłodno. Otwierasz drzwi, jeszcze kilka schodów… W windzie możemy się już dotykać. Bierzesz moją twarz w dłonie i zmuszasz do głębokich pocałunków. Winda jedzie zbyt szybko…

Wysiadamy i w godności pokonujemy ostatnie metry. Kiedy drzwi zamykają się za nami, stajesz za mną. Nie pozwalasz mi się odwrócić. Nogą rozchylasz uda, i rozstawiasz szeroko moje nogi. Zdejmujesz mój płaszcz. Odgarniasz z karku włosy i wgryzasz się w niego. Odwracasz moją uwagę od dłoni, które szukają zapięcia sukienki…

Sprawnie pozbywasz się też stanika. I majtek. Rękami zapieram się framug, gdy wbijasz się we mnie od tyłu. Na to właśnie czekałam. Warto było czekać.

Nie dajesz mnie ani sobie pełnej satysfakcji. To było preludium. Chcę zdjąć czarne pończochy, ale każesz mi w nich zostać.

Jesteś moim Panem…

Klękam, bo teraz jestem twoją uległą suką.

Posłusznie liżę go, a gdy wpychasz mi głębiej staram się wytrzymać. Jesteś jednak dobrym Panem. Wyjmujesz go, gdy się krztuszę. I znowu wkładasz. Cierpliwie uczysz mnie, jak być twoją suką.

Zasłużyłam w końcu na nagrodę.  Każesz mi się wypiąć na łóżku. Pochylam się wypinając pupę, sądzę bowiem, że chcesz ją polizać. Ty jednak wgniatasz ją dłonią w prześcieradło. Potem wsuwasz dłoń pod brzuch i znowu ją lekko unosisz. Wsuwasz się we mnie bardzo ciasno. Chwytasz mnie za piersi i niemal leżąc na mnie, och… nie mogę już mówić… bardzo głęboko… i  bardzo blisko mnie… i tak cholernie to lubię…

Naprawdę próbuję nie krzyczeć… ale ujeżdżasz mnie tak cudownie, że jedyne co mogę to chować głowę w poduszkę. Gryźć ją. A gdy uwalniam swoją rękę, zakrywać usta. Ale to niewiele pomaga, bo nie umiem powstrzymać ani twojej rozkoszy ani moich jęków.

Na szczęście ze mnie wychodzisz i nie pozwalasz mi za szybko dojść. Każesz mi usiąść na sobie. Muszę odpocząć od nadmiaru rozkoszy. Chcę powoli i subtelnie się nadziać. Ale on nie chce czekać i sam wchodzi. Powstrzymuje Twoje ruchy. Pozwalasz mi szukać dla mnie najlepszych. Dzięki Tobie odkrywam nasze możliwości w dawaniu sobie zadowolenia. Chcę dziś dać Tobie jak najwięcej zadowolenia.

Mówisz teraz do mnie: „Chcę byś mnie zerżnęła”.

Jak to jest rżnąć? Mężczyznę?

Wstyd i szaleństwo

Splatam swoje dłonie z twoimi i kładę je nad twoją głową. Nie przestając Cię ujeżdżać, pieszczę cię ustami… w szyję, ramiona… twój tors…

Kładę sobie twoje dłonie na pośladkach. Wiesz co z nimi robić. Swoje zaplatam pod twoją głową. Wczepiam się w Ciebie ciałem. Jestem jeszcze bliżej. Jesteś jeszcze głębiej.

Wtedy robisz coś, co mnie totalnie wybija z rytmu.

Zdejmujesz mnie z siodła. Kładziesz mnie na plecy. Stajesz przy łóżku. I pokazujesz kolejną wersję pozycji 6/9. Oblizuje więc twoje jajeczka, i wsuwam go sobie do buzi, kiedy Ty…

ach, co ty mi robisz!

Obiema rękoma gwałtownie rozchylasz moje uda, nurkujesz tam i robisz mi rzeczy, o które wstydziłabym się kiedykolwiek Ciebie poprosić.

A powinnam…

Bo otwierasz mnie jeszcze bardziej. Do swoich pieszczot oralnych, dokładasz palce. Zamykam oczy, by wstydzić się mniej.

Ale przecież nie mówię, żebyś przestał. Nic nie mówię. Zagryzam wargi, ale nie mogę powstrzymać westchnień i jęków. Fundujesz mi nieznany poziom podniecenia. Całe moje podbrzusze leży teraz zmrowiałe i bezwolne. Nie mogę się ruszyć. Mogę Cię tylko przyjąć w nadziei, że dokończysz, bo przecież dla Ciebie cała drżę.

Widzisz to w moich łaknących Ciebie oczach. Wchodzisz na łóżko a ja rozchylam nogi i rozkładam ręce. Poddaje się Tobie w pełni.

Patrzysz na mnie wściekłym, zwierzęcym wzrokiem. Całujesz mnie w usta, a jednocześnie mocno we mnie wchodzisz. Mocno i rytmicznie. Osiągnęłam apogeum pragnienia i podniecenia. I wtedy przychodzi olśnienie…

„Nie szybko, tylko głęęęboookooo…”

Głęboko…

Cudownie mieć przy sobie mężczyznę, który słucha i jest gotowy zaspokoić kobietę. A ty mnie słuchasz… i chwytasz mnie za ramiona, przyciągając za nie do siebie, wchodzisz we mnie głębiej niż ktokolwiek przed tobą. Czuję go tam, gdzie chyba jeszcze nikogo nie czułam. Tego właśnie pragnęłam. Głęboko. Mocno. Mocne strzały, od których rozlewa się moja gigantyczna, bezładna przyjemność. Wybucha we mnie jak podwodna torpeda. Rozpada się na miliony atomów szczęścia. Gdy ze mnie wychodzisz, nie jestem w stanie się poruszyć. Leżę taka, jaką mnie zostawiłeś.

Jestem spełniona, dzięki Tobie.  I chcę byś Ty był spełniony, dzięki mnie. Uśmiecham się do Ciebie i pytam, co mogę teraz zrobić?

Ale ty już się ubierasz…?! Mówisz, że tego nie potrzebujesz. I że nigdy nie powinnam się przejmować tym, czy czujesz się zaspokojony… Znowu mi umykasz. Ty i twoje poczucie męskości. Wstaję i przytulam się nagim ciałem do twoich pleców. Odwracasz się i wtulasz mnie w swoje ramiona. Po czym proponujesz herbatę… ?

Nie naciskam na Ciebie. Ubieram się. Przynosisz mi filiżankę i zabawiasz chwilę rozmową. Wiem, że teraz muszę wstać i wyjść. Spoglądam Tobie w oczy, ale nie umiem z nich niczego odczytać. Jesteś zawsze dżentelmanem. Odprowadzasz mnie do samochodu i dziękujesz…

Następnym razem to ja Ciebie zaskoczę.