Czekolawa

Dziś jak co rano miał mnie podniecić news jak zawsze z dupy i jak zawsze wytrwale pompowany, tym razem o wycieku czekolady z przewróconej na autostradzie cysternie. Autostrada A2 zablokowana, stoi w obydwu kierunkach. Wielka czekolawa ! Ale ale… nikt się nie masturbował ofiarami wypadku, szkodami i długością korków w obydwie strony. Chodziło o czekoladę.

wielka czekolawa

Wielka, rozjechana brązowa plama. Pokazywana z góry, z boku, z głębi. Ważne, że nie gorzka a mleczna. Ważne, że się topi, bo dziś rozgrzany asfalt, temperatura w ciągu dnia: 27 stopni C.  Ważne, że ciągnie się na półtora kilometra rozjechana barbarzyńsko przez niecierpliwych kierowców. Ważne, że jakiś zagubiony przechodzień zgubił w niej swego buta…

Przemyślny strażak zadzwonił do producenta, by zapytać o skład i czy aby na pewno czekoladę można traktować jak czekoladę. Otrzymał instrukcję, że czekoladę najlepiej zmyć z drogi wodą. Ach… byłam pod wrażeniem profesjonalizmu i zapobiegliwości.

No bo gdyby ta czekolada zawierała w sobie gips, to akcja mogłaby nie pójść tak sprawnie. Na szczęście to była porządna, gęsta, tłusta, rozpływająca się czekolada.  Czekolawa rozlana po gorącym asfalcie.

Patrzyłam jak podchodzili do niej strażacy i policjanci i wpatrywali się w nią spragnionym wzrokiem. Niektórzy maczali w niej czubki butów. Spoglądali na siebie niepewnie, w kącikach ich ust czaił się nerwowy uśmiech.

Każdy przed kamerą coś mówił, choć ile można powiedzieć o wielkim, brązowym czeko-bajorze ?…  ale ich oczy i miny mówiły coś innego. Każdy próbował zachować powagę, choć w powietrzu drgało coś, co najwyraźniej  chętnie też by się rozlało po tym asfalcie…

Dlaczego więc się nie rozlało?

Strażacy i policjanci pozostali w mundurach. Wprawdzie rozpiętych, ale jednak…. – pełne umundurowanie. Przed kamerami nawet nie ośmielili się zdjąć w tym upale kurtek.

Co i raz stawali na brzegu czeko-bajora i patrzyli rozmarzonym wzrokiem. Co tu robić?

Zlizać? Zapach smakowity, ale lizać prosto z ziemi?

Poskakać jak w kałuży? Munduru zachlapać nie przystoi.

Poślizgać się? Jeden zostawił  przecież buta… lepiej nie ryzykować.

A gdyby tak zaryzykować?

15 ton podgrzanej czekolady czekało grubą, oblepiającą masą na wyobraźnię świadków.

W spa taka masa pokryłaby kilkaset ciał w ramach aromatycznych masaży i okładów.

kobieta w wannie z czekoladą
kąpiel marzeń

A w niewielkim basenie spokojnie zmieściłoby się kilkanaście osób pływających, ślizgających się i chwytający się różnych cielesnych konstelacji…

ZAPASY W BŁOCIE. Tfu, w czekoladzie. W CZEKOLAWIE!

Wulkan rozkoszy wybuchł!

W najmniej oczekiwanym miejscu. Wszystkich zaskoczył. Nikt nie był na to gotowy. Wszyscy obeszli się smakiem.

Wyłączyłam telewizor i pojechałam na siłownię. Sezon bikini zbliża się w zawrotnym tempie… Trzeba dać sobie porządny wycisk przed plażowaniem i basenowymi imprezami.

Czekoladowy baton

Zapłaciłam za kolejny miesiąc i poprosiłam uroczego mięśniaka o batonika. „Wie Pan, żeby uzupełnić kalorie po treningu”. Pan był przemiły, i bardzo chciał mi dogodzić dobierając odpowiedni baton.

Baton Brownie czekoladowy ręcznie robiony
brownie fit

W końcu sięgnął do lodówki po specjały. „Najlepsze, bo ręcznie robione. Wolałaby Pani kokosowy w mlecznej czekoladzie czy bananowy z gorzką?”.

„-Poproszę gorzką. Lubię mniej oczywiste smaki…”

Banany, mąka jaglana, jakaś substancja dosładzająca, kakao… Kiedyś zrobię w domu swój autorski, pożywny i zdrowy baton 🙂 Pomożesz mi w tym?

Tymczasem wykończona treningiem poszłam do sauny wypocić resztki energii. Potem zmyłam to wszystko z siebie pod prysznicem. I zabrałam się za mojego czekoladowego batona. 250 kalorii.

 

 

Kobiece usta zagryzają czekoladowy baton

Wczoraj mój kochanek zaciągnął mnie na pierwsze w moim życiu bieganie. „Tylko weź buty do joggingu”. Założyłam szpilki i sukienkę, ale do mojej maxmarki włożyłam buty na zmianę i strój.  Krótkie szorty były niewiele dłuższe od moich majteczek. Wycięty dekolt bardziej odkrywał moje piersi niż chował. Spojrzenia mijanych facetów dodawały mi motywacji do kolejnych kilometrów.

Gdyby w parku zamiast stawu, rozlać czeko-bajoro…

Dziesiątki spoconych biegaczy mogłoby zażyć perwersyjnie przyjemnej kąpieli. Rozgrzać i odprężyć zmęczone mięśnie w kuszącej zapachem czekolawie.  „Wtopić” się w otoczenie z innymi czekoladowymi towarzyszami. Przestałyby się liczyć twarze i stroje. Wszyscy umorusani na brązowo, oblepieni, lśniący kakaowym tłuszczem, ślizgające się, radosne ciała…

Efekt?

Nawilżona skóra i być może parę szczęśliwych trafień.

 

Kobieta w siłowni zjada czekoladowego batona
po treningu