Rozbudzasz moje kobiece fetysze…

Jeszcze ci się nie znudziły moje niegrzeczne opowiadania?

Gdy wracasz z opakowaniem prezerwatywy w ręku, wzbiera we mnie podniecenie.

Zgadzam się, seks bez gumek jest stokroć przyjemniejszy. Gdy czujemy tylko swoje ciała…

(Czy już ci wytłumaczyłam, czym się różni dobry seks od głupiego ruchania? Twoja praca domowa polega na opisaniu różnicy.)

A jednak, w tym geście, kiedy wyjmujesz gumkę i ją nakładasz, jest coś co mnie podkręca. To jest takie… niegrzeczne.  Kojarzy mi się z seksem pozamałżeńskim. Z sięganiem po zakazany owoc. Wyruszaniem na obcy teren.

A samo naciąganie gumki niesie za sobą nieuchronność. Pojawia się dreszcz emocji. Lęk przed tym, co ma nastąpić połączony ze świadomością, że nawet jeśli chcę uciec, to już za późno. Bo ty jesteś właśnie gotowy, by we mnie wejść. Właśnie skończyły się niewinne pieszczoty. Zbroisz się, i na pewno na końcu wystrzelisz.  Czy coś mogłoby Cię teraz zawrócić z tej drogi? Czy ktoś miałby odwagę zatrzymywać rozpędzony pociąg?

Więc leżę naga, wylękniona, patrząc jak szykujesz się do ataku. Zaraz dotkniesz mnie obcym ciałem.  Wbijesz we mnie coś, czego kompletnie nie znam. Czy nagie kobiety, które były tu przede mną też patrzyły na ciebie takim wzrokiem?

Prezerwatywa sprawia, że jest profesjonalnie i sterylnie. Bezosobowo. Odcina nasze soki. Pozwala nam być obcymi sobie ludźmi. Zbliżamy się w kontrolowany sposób i bez zobowiązań.

Gumowy dotyk na mojej skórze

Czuję się przedmiotowo. Jak u mojego ginekologa. Uwielbiam go, bo jest delikatny i uprzejmy. I pojawia się w moich erotycznych fantazjach. Jestem uprzedmiotowiona jednak, gdy wspinam się na wysoki fotel. Gdy rozkładam wysoko nogi i pozwalam mu oglądać moje najintymniejsze szczegóły. Mężczyźnie, który nie tylko jest mi obcy, ale z którym nie może mnie nic łączyć.

To dlatego każą nam się przebierać w łazience. Mogłabym równie dobrze zrzucić spódnicę i majtki przy nim. Zostawiam jednak swe ubrania w łazience, by potem musieć tam wrócić. On zaś może spokojnie zasiąść za biurkiem. Nie zobaczę jego wzwodu.

Tymczasem zakłada rękawiczki. Wsuwa mi palec, głęboko, i obraca nim. Podniecenie miesza się z bólem. Każe mi wytrzymać ten ból, więc dzielnie zaciskam wargi. Próbuje mnie ukoić słowami: „Już, już… jeszcze troszkę… zaraz będzie dobrze, spokojnie”. Jestem teraz jego dziewczynką, poddaną jego woli i zabiegom. Gdy wyjmuje palec, sięga po sondę usg. Teraz będzie mnie oglądał od środka. Sonda usg przypomina wielkiego, sztucznego penisa. Naciąga na niego gumkę i obficie zwilża ją zimnym żelem. Próbuje go wsunąć delikatnie, żel trochę pomaga, ale jest to tak duże, że nie podoba mi się wcale ta zabawa.

Bo to nie jest zabawa. Ale mężczyzna, obcy, wkłada mi do cipki długi przyrząd opakowany w gumkę nasmarowaną wilgotnym żelem. Porusza nim we mnie, obraca… Założę się, że dla każdej ze stron ta sytuacja niesie skojarzenia. Czy czuje w tej chwili swoją dominację? Czy ktoś tak doświadczony może żenować się tą sytuacją? Czy gdybym dała mu jasny znak, że go pragnę, to rozpiąłby rozporek i szybciutko wsunąłby swój ciepły instrument, zamiast tego twardego i zimnego przyrządu?

Czuję dotyk gumowej rękawiczki na swoim udzie a potem brzuchu. To wzmaga we mnie perwersyjne doznanie bycia obiektem badań, czymś a nie kimś, ograniczonym do swojego ciała poddawanego zabiegom.

Biorę od Ciebie prezerwatywę. Wkładam język by wywinąć jej czubek w odpowiednim kierunku. Naprężając język i wypełniając nim główkę rozwijam ją troszkę. Potem lekko naciągam na główkę, by jej nie obcierać, i rozwijam ją poniżej główki aż do końca. Wiem, że nie robię tego poprawnie. Ale robię to tak, byś nie czuł dyskomfortu. Nie chcę zniechęcić twojego ptaszka.

Gdy dotykasz mnie główką zamkniętą w gumce, znowu czuję się trochę jak w gabinecie ginekologicznym. Poddawana badaniu. Zniewolona. Biorę go do buzi, by poczuć jej smak i zapach. Potem wstaję i podchodzę do nocnej szafki. Patrząc ci niewinnie w oczy, wyjmuję z szuflady parę gumowych rękawiczek i podaję Tobie, byś je założył.

 

Poddajesz mnie dogłębnym badaniom.

Rób to, baw się moim ciałem, Panie Doktorze…

Kładę się na łóżku i rozstawiam szeroko nogi. Jak w gabinecie. Pociągam cię za rękę i kładę ją sobie na myszce. Patrzymy sobie w oczy, gdy wkładasz mi palec, a potem następny…

Drażnię cię wystawiając język i oblizując nim wargi. Wtedy ty wchodzisz na łóżko, kucasz nade mną i dajesz mi do buzi. Kolejny twój palec zajmuje się moją drugą dziurką. Guma rękawiczek szeleści, gdy poruszasz szybciej którymś palcem. W końcu odwracasz się i wkładasz mi penisa do cipki.

Proszę by twoje dłonie nadal mnie dotykały. Lądują więc na piersiach, macają je i ściskają sutki. Wciąż powtarzasz, jak bardzo lubisz moje cycki. Jesteś ich zawsze spragniony i nienasycony.  Potem druga dłoń egzaminuje moją łechtaczkę. Bawi się nią, jak przed chwilą moim sutkiem. W końcu i druga rękawiczka schodzi z piersi i łapie za tyłek. Unosisz go i opierasz na swoim kolanie. Ściskasz mnie za pośladki. Czuję na sobie dotyk gumowych rękawiczek i dostaję gęsiej skórki. Ściskasz jeszcze mocniej i rozchylasz je. W końcu wsadzasz mi palec w pupę, drugą dłonią gładząc i macając moje pośladki. Gdy dajesz mi soczystego klapsa, rękawiczka wydaje charakterystyczny odgłos. Nie wytrzymam już zbyt długo.

Nachylasz się nade mną. Moje nogi w górze, oparte o Twoje ramiona. Twój penis głęboko w mojej cipce. A twoje dwa palce w mojej buzi. Zagryzam je, kiedy próbujesz mi je włożyć zbyt głęboko.

Gdy zaczynam się pod tobą wić i jęczeć, bo prawie dochodzę, Ty wyjmujesz ze mnie penisa. Krzyczę, byś tego nie robił, bo tak bardzo potrzebuję go czuć mocno i mocno się na nim zacisnąć. Ale nie słuchasz mnie wcale.

Wyjmujesz go ze mnie, i wkładasz mi znowu dwa palce, jednocześnie trzeci palec – kciuk zaciskać na łechtaczce.  Twoje palce są szczypcami, które wyciskają ze mnie soki rozkoszy. Gdy wyjmujesz nagle palce, zalewam cię dosłownie moim orgazmem. Nie wiem, co się dzieje, ale wiem, że znowu odurzyłeś mnie rozkoszą. Uwielbiam Ciebie i Twojego penisa. Nie czekasz nawet, aż przestanę drżeć po orgazmie.

Przewracasz mnie na łóżku jak lalkę. Klepiesz w tyłek, bym go wypięła. Plujesz na moją dziurkę, wwiercasz paluszek, a potem…

czuję jak pchasz tam swojego penisa. Biorę głęboki oddech i staram się oddychać powoli, rozluźnić się, bo inaczej ból nie pozwoli mi ciebie wpuścić. Odwracasz mądrze moją uwagę gryząc mnie w kark i szczypiąc w sutki. Brama zdobyta.

Szczyt rozkoszy

Dajesz mi nowe doznania, i sprawiasz, że mam ochotę to jeszcze spotęgować. Gdy ruszasz się we mnie, zastanawiam się, czy jestem w stanie mieć drugi orgazm. Analny…

Dyszysz coraz ciężej i szybciej. Zaciskasz dłonie na moich biodrach coraz mocniej. Ja zaciskam zęby na poduszce. Nie chcę cię zwalniać w twojej gonitwie, choć stajesz się coraz ostrzejszy. Wydajesz z siebie jęk i opadasz na mnie. Powoli i ostrożnie wychodzisz ze mnie i pozbywasz się gumki. Chcę zobaczyć mojego bohatera, dajesz mi go pocałować. Ty całujesz mnie w piersi i wtulasz w nie głowę. Obydwoje możemy teraz wtuleni zasnąć. Na chwilę się nasyciliśmy… Diablica na chwilę ma dość, ale nigdzie nie odchodź.  Musisz mnie wciąż i wciąż zaspokajać.  Nie wystarczą mi filmy ani zdjęcia, potrzebuję dotyku, czuć cię w sobie… Chcę byś leżąc obok mnie opowiedział mi o swoich pragnieniach, fantazjach, fetyszach. Zaczynasz więc swoje opowiadanie o fetyszu stóp