rzeźba marmurowa Nike z Samotraki
marmurowa piękność łapie wiatr na dziobie okrętu

 

 

Nocą wsiadam w samochód
i szukam twoich ścieżek, tras, śladów
twego istnienia. Gonię jak pies
za zapachem spalonej przez ciebie benzyny.
Wszędzie cię widzę, choć nigdy
nie ma cię dla mnie.

Zbieram resztki jak bezdomny
niedopałki wspólnych chwil, urywki rozmów,
porzucone fantazje… składam
wszystko do kupy,
na twój obraz i podobieństwo.
Formuje ci dłonie – znam je,
twarz, włosy – znam je,
montuje ciebie z przypadkowych
puzzli twej historii,
a do ust wkładam kartkę z moim imieniem.

Teraz jesteś dla mnie – ty – echo gwiazdy,
której już nie ma.
Jeden zapamiętany dotyk,
jedno spojrzenie,
jeden tembr głosu…
Ty – zastygła glina kilku ostatnich słów.

 

 

Mam dla Ciebie zabawę.  Możesz poczytać „W Alkowie” o moich przygodach i fantazjach. Nie powiem Ci, co jest prawdą a co nie. Jeśli jednak zgadniesz, o kim to napisałam – zaproszę Cię na kawę.   ( Podróż do stolycy na Twój koszt). Wiem, że to jest trudne zadanie, ale ja nie lubię łatwych mężczyzn. W jednym z kolejnych postów oznaczonym z kategorii  „W Alkowie” pojawi się historia opisująca mężczyznę z wiersza i  anagram męskiego imienia. Pierwsza podpowiedź: nie będzie to Alan 🙂

Bądź cierpliwy i  wygraj dla mnie.  W ramach rozstrzygnięcia konkursu, zamieszczę opis naszego spotkania ;p.