Nasze niepokorne myśli

Nie zawsze wiem, czego chcę.  Podążam za pragnieniem. Podążam za Tobą, odkąd poznałam, że chcesz dla mnie dobrze.

Od początku szukam przecież silnego mężczyzny. Z czasem zrozumiałam, że chodzi o to by był wystarczająco silny, żeby mnie poskromić.  Dziś wszyscy mówią: zdominować.  Jesteś moim trzecim podejściem. Mam nadzieję, że Tobie się w końcu uda. Jesteś najbliżej celu. Chcę byś to był Ty.

Szybko przejąłeś inicjatywę. Przeprowadzasz mnie przez swoje fantazje. Prowadzisz za rękę. Ufam Ci, cokolwiek mi każesz. Zaufanie to podstawa. Trzymasz mnie w szelkach. Gdy zacznę spadać, schwycisz mnie za nie i uratujesz. Wiem to. Ufam Ci.

I ty mi teraz ufasz, wiedząc, że jestem gotowa. Powoli, stopniowo, pozwalasz mi zajrzeć w twoją wizję. Kolejne stopnie wtajemniczenia…

Dajesz mi niepokorne myśli. Jeśli chcesz, żebym go rozpaliła to zrobię to. Jeśli chcesz bym go trzymała dla Ciebie na wodzy, to będzie chodził na mojej smyczy.

Wiesz, jak zdominować

Wkładasz mi do ust ostatni kęs kolacji. Nakarmiona i lekko wstawiona. Wcześniej wykąpana i ubrana przez Ciebie.

Pod prysznicem dokładnie mnie umyłeś. W niektórych miejscach wylizałeś. Spłukiwałeś ze mnie pianę i całowałeś. Wyszedłeś pierwszy spod prysznica. Rozłożyłeś mi pod nogi ręcznik. Stanęłam na nim patrząc ci w oczy. Wziąłeś drugi i uklęknąłeś przy mnie.

Wycierałeś mnie od dołu ku górze. Najpierw stopa, każdy palec dokładnie wytarłeś. Potem przesuwałeś ręcznik ku górze. Nie, nie ominąłeś miejsc między nogami. Potem druga stopa. Nie podejrzewałam Cię nigdy o fetysz stóp, a jednak poświęciłeś im wiele uwagi. Czy to dlatego, że były zmęczone po bieganiu? „-Po prostu mi się podobają”.

Ręcznik poszybował ku górze. Zatrzymałeś się trochę dłużej na moich piersiach. „-Lubię twoje cycki”. Na koniec dostałam buziaka. Uczesałeś mi nawet włosy. Ubrałeś mnie w koronkowe majtki i stanik, top na ramiączka i bardzo krótkie spodenki. Przed wyjściem spryskuję nogi olejkiem. Gdy się błyszczą naoliwione, mam wrażenie, że lepiej wyglądają.

Teraz siedzimy w Twojej ulubionej włoskiej restauracji. I czekamy na niego. Sms: zajechał pod lokal.

Pytam ostatni raz o instrukcję. Uśmiechasz się i patrząc mi w oczy mówisz, co mam zrobić dla Ciebie z obcym facetem. Nie wahasz się, więc ja też nie. Zrobię, co każesz. Wstaję, dotykam twojego policzka i całuję cię w czoło. Ty całujesz mnie w dłoń.  Czy zauważyłeś moją przelotną czułość w tym geście ?Wychodzę.

Chyba jestem niegrzeczna…

W aucie siedzi ON. Nie nadam mu imienia, bo i tak szybko bym  je zapomniała. ON wie, że ma być grzeczny. ON chce być grzeczny. ON pragnie Twoich rozkazów. Nie wiem już sama czy bardziej pragnie mnie czy Ciebie…

„-Witaj. Gdzie dziś Panią zawieźć?” Uśmiecha się do mnie i przygryza wargi. Jego wzrok już został naznaczony tą jakże mi znaną filuternością. Już nie znajdę w nim nieśmiałości i niepewności. Już podąża za swoją ochotą i wyobraźnią i nic go z tej drogi nie zawróci. Odtąd wszystko już jest grą.

„-Tam, gdzie zawsze” odpowiadam.

„-Dobrze. Wszystko, czego pragniesz. Wiesz, że wszystko zrobię dla Ciebie”. Wciąż stoimy w miejscu, a on wciąż wpatruje się we mnie.

„-Ruszaj.”

Ludziom łatwiej się zorganizować, jeśli dzielą się na tych, co wydają polecenia i na tych, co je wykonują. Ważne, żeby w porę się zorientować, jaka rola ci przypada i przyjąć na czas pozycję. Ja dziś miałam wydawać rozkazy, a on z całą żarliwością był chętny je wykonywać.

A ty tak bardzo pragniesz, by cię zdominować w seksie…

„-I co ci powiedział? Mówił ci coś?”

„-Co masz na myśli?” – w myślach uśmiecham się do siebie, bo doskonale wiem, co ma na myśli, lecz bawi mnie ta próba podsunięcia tematu nie wprost. Tak samo bawi mnie jego gotowość i nabuzowanie. Cały jest chętny i gotowy. Co można zrobić z takim nadmiarem chęci?

„-Czy wymyślił dla mnie jakąś karę?” – dopytuje.

Kłębi się we mnie mnóstwo sprzecznych odczuć. Bawi mnie prowadzenie go jak baranka na rzeź. Ale w tej jego niepohamowanej chęci zabawy jest też jakaś dziecinna niewinność, która sprawia, że nie chcę go skrzywdzić. Próbuję więc ostudzić jego zapał. Sięgam po chamską, lekceważącą ironię…

„-Owszem, ale wstydzę się powiedzieć.” – Kurde, nie tak. To go tylko rozochoci. Mój błąd.

„-Powiedz, nie wstydź się. Jestem gotowy na wszystko” – odpowiada, kiedy zauważam, że lekko oblizał kącik warg.

„-Haha, naprawdę na wszystko?” – sam się wpędza w pułapkę, wybornie. Jak mysz, która sama pcha się kotu do pyska.

„-Przekonaj się sama.” – uśmiecha się coraz szerzej.

„-Kazał… żebyś sobie obciągnął. Na moich oczach. I mam mu przesłać zdjęcie.” Patrzę mu cały czas w oczy, badam reakcję. Spodziewam się jakiegoś oburzenia, ale zamiast tego, jest tylko pragmatyczne:

„-Ale przecież nie dam rady sam. Pomożesz mi?”. Przez ułamek sekundy nie widzę w nim starszego od siebie mężczyzny, tylko chłopca, ale szybko zduszam w sobie to uczucie.

„- I jak? Weźmiesz go do buzi?” – patrzy na mnie spode łba, a jego oddech staje się ciężki.

„-Nie takie było polecenie. Kazał ci obciągnać. Samodzielnie.  Mam jednak litość… Pozwolę ci wytrzepać ręką. Powiemy mu, że zrobiłeś to. Zrobię ci zdjęcie.” – wypowiadam wszystko sucho, jakby chodziło o przeniesienie kilku paczek na magazynie.

„-Ale jak to? Okłamiesz go? Przecież ty zawsze robisz wszystko, co on chce” – zauważa. Nie mogę mu dać się zapędzić w kozi róg. Dziś to ja muszę trzymać wodze.

„- Masz rację, zawsze będę robić to, czego on chce. To się nie zmieni. Chcę by był z Ciebie zadowolony. Ty niczego nie musisz robić. Ale jeśli dziś go nie zadowolisz, to następnym razem nie dostaniesz żadnej kary. A widzę, że bardzo tego pragniesz” – mówię chłodno, a moje oczy i usta łagodnie się uśmiechają. Chciałabym przez chwilę być w jego skórze i zrozumieć, co go w tym podnieca.

„-Cholernie tego pragnę. Kręcisz mnie. Ostatnio zacząłem oglądać filmy -bi-. Chciałbym, żebyśmy się kiedyś spotkali we trójkę.” – jego wzrok staje się rozmazany, boję się o jego skupienie podczas jazdy, bo prawie nie patrzy na drogę.

„-I jak to sobie wyobrażasz, co?” – ach! – znowu idę w złą stronę. Powinnam natychmiast zmienić temat i nieco go ostudzić. Czemu nigdy nie umiem ugryźć się w język?!

„- Zrobię wszystko, żeby cię zadowolić. Was. Ale przede wszystkim Ciebie. Jeśli chcesz możemy spotkać się też sami, we dwoje…”

„-Tylko, jeśli dostanę taki rozkaz.”

Chyba mi się to podoba…

Dojeżdżamy do celu. Jest już ciemno, późno wieczór. W pawilonie handlowym nieopodal kończą pracę i rozchodzą się ostatni pracownicy. Stajemy na uboczu.

ON wyłącza silnik i obraca się w moją stronę. Rozpina rozporek, zsuwa bokserki i pokazuje mi go. Jeszcze nigdy nie widziałam tak ogromnej moszny.

„- Czy mogę ją zobaczyć?” – pyta patrząc mi w oczy.

„- Nie”.

„- To pokaż mi chociaż swoje majtki, proszę”

„- Nie pokażę. I nie możesz mnie dotknąć. Możesz tylko siebie dotykać. Na moich oczach…. Są z czarnej koronki…” – otwieram torebkę i wyciągam smartfona, żeby wiedział, że nie żartowałam z tym zdjęciem.

„- Czy dziś o mnie myślałeś?”

„-Tak. Zwaliłem sobie rano w łazience”- jego bezpośredniość mnie wciąż zaskakuje.

„- Wybrałeś bieliznę z myślą, że być może będę ją dziś na Tobie oglądać?” – dopytuję.

„-Tak, bardzo na to liczyłem.”

„-Hm.. chciałabym kiedyś zaprojektować męskie bokserki, albo slipy, żeby mężczyźni mieli co zakładać na randki…”- mówiąc to odwracam wzrok i bawię się paskiem od torebki. On próbuje się zbliżyć i mnie dotknąć. Szuka dotyku. Ja jednak ignoruję jego próby. A jednocześnie mrużę oczy jak kotka gdy mnie czasem muśnie dłonią za uszami, po policzku… Tak, lubię to. Tak, będę nieugięta.

„-Co teraz ?” – pyta z wahaniem.

„- Chyba nie muszę Ci tłumaczyć. Rób to tak, jak dziś rano w łazience, gdy o mnie myślałeś. A ja będę się przyglądać i robić zdjęcia”.

Wstyd ma zapach twojej spermy

Patrzę jak to robi, a on patrzy na mnie. Zagryza wargi i patrzy mi na dekolt. Robię kilka zdjęć.  Widzę, że go to jeszcze nakręca.

„-Wysyłam od razu twoje słit focie. Mam nadzieję, że się spodobają”.

„-Myślisz, że od razu je obejrzy?”

„-Nie wiem, czy będzie miał ochotę”.  Opieram głowę o siedzenie i czekam znudzona, aż skończy swoje zadanie.

„-Odpisał już?”

Zerkam na ekran smartfona:

„-Jeszcze nie. Nie możesz się doczekać? Ty chyba naprawdę pragniesz poczuć jego kutasa… Nie martw się, mój Pan będzie wiedział, jak Cię zdominować. Będziesz chodził jak na sznurku.”

„-O tak. Nawet nie wiesz, jak tego pragnę.”

„-Zaraz dojdę. Proszę, pozwól mi na piersi”. ON klęczy obok mnie na siedzeniu, w dłoni trzyma nabrzmiały owoc swoich fantazji.

„-Tak szybko? Hahaha… nie spodziewałam się. Pozwalam Ci pod warunkiem, że wszystko potem zliżesz jak pies”.

ON nachyla się nade mną. Czuję jak się na mnie rozlewa. I jeszcze, i jeszcze…

„-Muszę przyznać, że strasznie dużo nazbierałeś…”

„-Ja mam tak zawsze. Taki jestem. A dziś dużo o Tobie myślałem…”

Teraz czuję na sobie jego język. Ma dużo roboty, żeby wszystko dokładnie zlizać ze mnie. Ale grzecznie i sumiennie się stara. Jest dokładny i systematyczny. Zapala światło w aucie, żeby lepiej widzieć, gdzie jeszcze coś na mnie zostało.  Po dłuższej chwili kończy i podciąga spodnie.

„-Czy mogę Cię teraz pocałować?”

„-Nie. Koniec zadania. Spisałeś się. Czekaj na instrukcje”

Wysiadam bez pożegnania i idę w noc.